na mieście
wszem i wobec
głoszą, że
za chwilę
absolutne panowanie nad światem przejmie
jego wysokość: szkło, metal i wielki biznes
wpuszczam do głowy te wieści jednym uchem
wypuszczam drugim
biorę wdech, robię wydech
i po raz kolejny przyglądam się
jak wieczór zmienia się w noc
bez zgrzytów
fanfar
bezkolizyjnie miękko
lubię nieoczekiwane spotkania
jak na przykład
na jednym talerzu
spotkanie ogórka z cynamonem
kto by wcześniej pomyślał
że jednak im po drodze
lato trwa
dopóki
piłka się toczy
a owce wiszą, nie leżą
a skoro tak
to może posprzeczać się z dyktaturą natury
spróbować zmienić porządek rzeczy
owce poprzyklejać do krzewów
a piłkę toczyć po błocie, słocie, lodzie
... i liczyć, że dzięki temu zima w końcu stanie się latem
im więcej mam lat
tym bardziej
marzę
o tym
by latający dywan
tajemniczy ogród
świat po drugiej stronie lustra
istniał
naprawdę
tłumy już myślą
o święcie wniebowstąpienia
(a może raczej o długim weekendzie?)
a ja przewrotnie myślę
o drugim kierunku
tzn.
zastanawiam się
czym
na ziemi zajmują się ci
którzy z nieba
zstąpili
co robią ci
którzy z nieba
uciekli?
czy dadzą się zaprosić na kolację?
czy zdradzą jak było w niebie?
UWAGA: prezentowane powyżej zdjęcia nie są autorstwa zielonej natki
prezentowane powyżej zdjęcia opublikowano bez zgody autora
bez zgody- bo nikt nie śmiał o nią zapytać
bez zgody - bo z założenia, pewne zbrodnie w rodzinie uchodzą płazem
bez zgody - bo to historia zbyt cudna, by nie podzielić się nią ze światem
prezentowane powyżej zdjęcia są ilustracją
do listu
który ojciec napisał do swojego syna, który obecnie lat ma 30
ów list został wysłany wczoraj
ma następującą treść:
"Drogi Antku.
Przesyłam Ci zdjęcia Twoich misiów po wypraniu a będących aktualnie w fazie suszenia. Na jednym zbliżeniu ( trochę nieostrym ) widać w jaki sposób aluminiowy wieszak je unieruchamia."
post powstał na żądanie
najlepszego przyjaciela misiów
w imieniu misiów, ojca i syna
[ amen ]
dziękuję za uwagę
zanurzyć się
w tu i teraz
utonąć w promieniach słońca
i nie myśleć
przed dobrych kilka chwil
o deszczu
który spadnie
gdzieś i kiedyś
od czasu do czasu
lubię
przejść przez dzień w takim tempie
dzięki któremu
słowo "ekspress"
kojarzy mi się
tylko
i wyłącznie z ekspresem do kawy
kiedy jedziemy rowerem
poruszamy się
mijamy drzewa, domy, pola
a jednocześnie, niemal nieruchomo
pozostajemy w miejscu
które nazywa się:
siodełko
za bramą pewnej kamiennicy
znalazłam siodełko
którego struktura przypomina
fakturę spękanej ziemi
jestem pewna
na tym siodełku
można odnaleźć swoje miejsce
na ziemi
na ziemi
dziś nad świat niepodzielne rządy sprawuje słońce
a zatem
nie wypada mi mówić o niczym innym
jak tylko
o prawdach innych, niż te, które są jasne jak słońce
...
prawda jest taka, że
człowiekowi oddycha się lżej
gdy zdejmie z siebie
gorset obowiązków zawodowych
dla tej pani
po lewej
mężczyźni często tracą głowę
cień straconych męskich głów
widoczny jest na zdjęciu
po lewej
mężczyźni często tracą głowę
cień straconych męskich głów
widoczny jest na zdjęciu
dybka podała mi szklankę wody sodowej
prężąc pierś wypiłam ją duszkiem
a następnie dybka zadała mi kilka pytań
dziś leżąc na łące
a gdyby zaczęto produkować fotoaparaty
którym można robić
zdjęcia snom?
wtedy każdej nocy
mielibyśmy wielką szansę
na zrobienie
niepowtarzalnego
fotoreportażu
po ponad dwóch dekadach
w końcu mogę
przyznać się bez bicia
do tego, że kiedy byłam uczennicą podstawówki
lubiłam w maju i czerwcu na lekcjach języka polskiego siedzieć w ławkach stojących pod oknami
za pomocą małej lupy
łapałam wiązki światła słonecznego
i wypalałam nimi dziurki w nosie adama mickiewicza, który patrzył się na mnie niezmiennie dostojnym wzrokiem ze strony podręcznika
w końcu mogę
przyznać się bez bicia
do tego, że kiedy byłam uczennicą podstawówki
lubiłam w maju i czerwcu na lekcjach języka polskiego siedzieć w ławkach stojących pod oknami
za pomocą małej lupy
łapałam wiązki światła słonecznego
i wypalałam nimi dziurki w nosie adama mickiewicza, który patrzył się na mnie niezmiennie dostojnym wzrokiem ze strony podręcznika
- powieką nawet nie mrugnął
się wokół własnej osi kręcę
z nadzieją, że
włosy ułożą mi się na kształt śmigła
i przy w chodzeniu w kolejny obrót
w końcu odlecę
lecę
krocząc aleją zjednoczenia
w warszawie
roztopiłam się
na patelni
nagrzanego słońcem asfaltu
i wtopiłam się
w miejską przestrzeń
słońce z drzewami
splata się w gorącym tańcu
czekam na pierwszą burzę
chcę odlecieć
zdmuchnięta
rześkością
mozaika doświadczeń
to układanka
która niemal nie ma końca
w temacie płytek
ujęła mnie w pasie
ostatnio książka
pt.
"Warszawskie gorseciki zanikające"
( aut. Hanna Faryna-Paszkiewicz, Zuzanna Fruba)
a mowa w niej
o
czyli
niewielkich ceramicznych kafelkach
których kształt przypomina
kobiecą talię spętaną gorsetem
układano je na podłogach
w odległych latach 30
ubiegłego wieku
i jakże pięknie było!
dzień minął fatalnie
ale gdy wieczorem się jest w ferajnie
to znów się robi fajnie
- powiedziałby ten kot
dlatego ewolucja
zabrała ludziom ogon
?
gdyby człowiek miał ogon
nie musiałby się aż tak gimnastykować
jednym gestem byłby w stanie wyrazić
swoją radość
i
smutek
- powiedziałby ten kot
dlatego ewolucja
zabrała ludziom ogon
?
gdyby człowiek miał ogon
nie musiałby się aż tak gimnastykować
jednym gestem byłby w stanie wyrazić
swoją radość
i
smutek
















































