Jestem pewna, że gdyby ktoś mnie obudził w środku nocy i zapytał się:
'jaka pora roku panuje w raju?', to półprzytomny głosem
odpowiedziałabym, że wiosna. Ta pewność i przekonanie, że panuje tam
właśnie wiosna wydaje mi się tak zabawne w swojej sprzeczności, że aż
ociera się o surrealizm. Wszystko dlatego, że do raju idzie się po
śmierci, a wiosna pachnie stoma odcieniami życia. Dlatego kusi mnie, by w
kwietniu, maju i czerwcu ubierać się w ubrania o sprzecznych kolorach,
czyli na przykład do zielonej spódnicy, nakładać czerwoną bluzkę. A
wszystko po to, by podkreśl, że ot trwa: raj na ziemi
W latach '90 byłam szczylówą. Chodziłam do podstawówki, uczyłam się
tabliczki mnożenia i odmiany rzeczownika przez przypadki. Na wakacje
jeździłam przeważnie nigdzie i razem z kuzynami spędzałam je gdzieś koło
domu. Z nadmiaru wolnego czasu i fantazji wpadliśmy na głupie pomysły,
które realizowaliśmy w ekspresowym tempie. Na tej fali: wrzuciliśmy
puszkę przeterminowanego mleka skondensowanego do ogniska i czekaliśmy
co się stanie... ( - zaskoczenie nr 1 - tak doprowadza się do eksplozji) albo ciekawi czy znajdziemy drogę powrotną szliśmy do lasu tak daleko, że aż brakło nam sił.
Wtedy nie znałam tak abstrakcyjnego pojęcia jak 'szczęście'. Dopiero teraz dociera do mnie, że las na wyciągnięcie ręki i spora porcja wolnego czasu to dobry pokarm dla bycia szczęśliwym (zaskoczenie nr 2 - czasami by coś naprawdę docenić trzeba to stracić).
Wtedy nie znałam tak abstrakcyjnego pojęcia jak 'szczęście'. Dopiero teraz dociera do mnie, że las na wyciągnięcie ręki i spora porcja wolnego czasu to dobry pokarm dla bycia szczęśliwym (zaskoczenie nr 2 - czasami by coś naprawdę docenić trzeba to stracić).
przyznaję się, że wierzę w krasnoludki, elfy, skrzaty leśne i inne cuda
czasami mam wrażenie, że bez tej wiary
moje barki nie byłyby w stanie unieść ciężaru siermiężniej rzeczywistości
to wszystko może wydać się Wam naiwnością
ale jak logicznie wytłumaczyć, że czasem zdarza się traf lub przypadek taki, że coś co było niemożliwe, okazuje się możliwym
z okazji poniedziałku życzę Wam szczęścia i morza beztroskich możliwości
czasami mam wrażenie, że bez tej wiary
moje barki nie byłyby w stanie unieść ciężaru siermiężniej rzeczywistości
to wszystko może wydać się Wam naiwnością
ale jak logicznie wytłumaczyć, że czasem zdarza się traf lub przypadek taki, że coś co było niemożliwe, okazuje się możliwym
z okazji poniedziałku życzę Wam szczęścia i morza beztroskich możliwości
przy okazji ostatniego posta zostałam przyłapana przez Archiwum słowa, na tym, że myślami i nastrojami jestem już w sierpniu choć mamy przecież lipiec, jeszcze, dopiero...
ze skruchą przyznaję, że to prawda
ba! mało tego ja się rozglądam i już czuję i już widzę, że tylko mgnienie oka, a będziemy mieli jesień
ba! mało tego ja się rozglądam i już czuję i już widzę, że tylko mgnienie oka, a będziemy mieli jesień
kilka dni temu hasałam po lesie
i bezgranicznie zachwycałam się grą światła z cieniem
i bezgranicznie zachwycałam się grą światła z cieniem
a dziś, patrząc na zrobione wtedy zdjęcie, zastanawiam się
czy wierzycie w istnienie elfów i innych leśnych stworów?
czy wierzycie w istnienie elfów i innych leśnych stworów?
weekend bez istotnych wydarzeń
ale
obfity
obfity
w kolory
schronienie znalazłam w naturze
pośród botano-okazów
:))













