pociąg
15:15Lubię jeździć pociągami. Być może dlatego, że z okien domu, w którym się
wychowałam widziałam tory i małą stację kolejową. A być może moje
upodobanie to czysty przypadek i nie ma żadnej przyczyny.
Tak, czy
inaczej im niższy standard pociągu, tym lepiej dla mnie. Nie podnieca
mnie pendolino, nie rajcują mnie nieskazitelne przedziały drogich
ekspresów. Lubię zwykłe osobówki. Lubię tę różnorodność, którą skrywają.
Lubię tę nieprzewidywalność składu towarzyszy podróży, którą oferują.
Lubię, że zatrzymują się w małych miejscowościach i podkreślają swoimi
odjazdami i przyjazdami, że w nich także toczy się życie. Lubię w nich
podsłuchiwać rozmowy nieznanych mi współpasażerów.
Dziś jechałam
takim pociągiem. Siedziałam obok starszej pani w różowym swetrze. Na
pierwszy rzut oka zauważyłam, że różni nas sporo - wiek, kolor włosów,
figura. Ale im melodia stukotu nabierała tempa, im więcej ukradkowych
rzucałam na nią spojrzeń, tym wyraźniej docierało do mnie, że to niemal
pewne, że obie wieziemy podobny bagaż - kruchość, która prędzej, czy
później dopada każdego.
1 komentarze