Zjawił się w drugiej połowie września. Nieco niespodziewanie. I teraz mnie intensywnie adoruje- głównie rano i wieczorem. Liże mnie po stopach i dłoniach... a czasami przylega do mnie całej. Uciekam przed nim gdzie się da. Najchętniej chowam się pod koc albo pod kołdrę. Leżę szczelnie okryta i udaję, że mnie nie ma. A kiedy leżeć nie mogę maskuję się polarową bluzą, ciepłymi skarpetkami....
Czasami myślę sobie, że obowiązkowym wyposażeniem każdego gospodarstwa domowego powinien być: trzepak. Wcale, a wcale nie uważam, że trzepak jest potrzebny w każdym domu, po to by trzepać na nim zakurzone, zakruszone dywany. Trzepak jest potrzeby po to, by raz w tygodniu (albo i częściej jeśli jest taka konieczność) wskoczyć na niego, kolana podkulić tak, by zmieniły się w haczyki.... i koniec końców...
A gdyby tak, od czasu do czasu, zamiast rachunku sumienia zrobić sobie rachunek uspokojenia. I powiedzieć wprost do ucha skruszonego serca, że być może te trzy czekoladki zjedzone w 57 sekund to była lekka przesada i totalnie nieumiarkowanie w jedzeniu, ale czymś było trzeba posklejać nerwy poszarpane ostrą rozmową. I że być może wrzucenie do szuflady niesparowanych po praniu skarpetek, to objaw niechlujstwa,...
W pewnym momencie życia człowiek zaczyna biec. Biegnie za większymi pieniędzmi, większym mieszkaniem, większymi możliwościami. Bo zewsząd gromią i trąbią, że słowo 'dużo' znaczy tyle, co 'dobrze'. I że ' mam dużo, czyli mam dobrze'. Siedzę dziś na ryneczku małego miasta. W tym miasteczku mieszka 5 tys. ludzi. Widzę jak ktoś, co i raz, się z kimś mija. W czasie takiej mijanki przeważnie...