niedziela

19:37


Thich Nhat Hanh popełnił książkę pod tytułem:


"Cud uważności"


dziś, zgodnie ze wskazówkami zawartymi w tej książce
popełniłam porządki


w łazience


a następnie poszłam na spacer w letniej scenerii



To też może Ci się spodobać

15 komentarze

  1. widzę, że uważnie przeczytałaś książkę, ponieważ cudem jest wypatrzenie śniegu w letniej scenerii :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. a nie pisali, że w niedziele nie należy pracować???
    Ostatnie zdjęcie wstrząsające! Nie powinnam była oglądać przed snem!! ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pisali... ale ja prace domowe traktuję jako odpoczynek ;))
      tu mrugam porozumiewawczo okiem prawym
      a potem lewym :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. w tym roku Buka zaskoczyła znienacka
      niektórzy nie zdążyli zmienić kapek japonek na kozaczki
      a inni zaspali i obudzili się z zimowymi oponami pośród zaczątków zasp ;)

      Usuń
  4. chłodne, zimne, mokre mimo słonecznego żółtego, ale tak pięknie strukturalne !
    a to samochodowe DNA bombowe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje słowa przypomniały mi, że
      chłodne i zimne są też kwiatki malowane na szybach przez mróz
      i jakież one są cudne, niesamowite strukturalnie

      Usuń
  5. a ja myślałam, że w kuchni (durszlak) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj... kusisz
      durszlak teraz zaczął mi się jawić bardzo fotogenicznie i nie wiem, czy będę wstanie się powstrzymać przed tym, by nie uczynić go bohaterem mojej mini sesji fotograficznej :)

      Usuń
    2. ja też obstawiałam durszlak...
      a stamtad, myśli me pomknęły rączym kłusem do:

      SZARE EMINENCJE ZACHWYTU



      Jakże się cieszę,

      że jesteś i kalejdoskopem,

      że masz tyle sztucznych gwiazd,

      że tak świecisz w monstrancji jasności,

      gdy podnieść twoje wydrążone

      pół-globu

      dokoła oczu

      pod powietrze.

      Jakżeś nieprzecedzona w bogactwie,

      łyżko durszlakowa!



      Piec też jest piękny:

      ma kafle i szpary,

      może być siwy,

      srebrny,

      szary – aż senny...

      a szczególnie kiedy

      tasuje błyski

      albo gdy zachodzi

      i całym rytmem swych niedoskonałości

      w dzwonach palonych

      polanych biało

      wpływa w żywioły

      obleczeń monumentalnych.

      Usuń
    3. białoszewski pięny!

      jeśli o łyżkach mowa
      to
      królowymi balu codzienności są dla mnie łyżeczki
      całuję je codziennie
      z szacunkiem
      po wielokroć
      za każdym razem z niekwestionowanym zachwytem

      i razy kilka ta miłość łyżeczkowa wpakowała mnie w kłopoty wielkie
      i nie na żarty

      Usuń
    4. Natu rozwiń proszę tę gawędę o zgubie łyżeczkowej, o tym jak nieomal do zguby....

      do mnie mój brat wysłał smsa ostatnio:
      To Ty na pewno buchnełaś nam wszystkie małe łyżeczki!
      (nie zrobiłam tego, ale mysl, która się we mnie wtedy zalęgła, że przecież mogłabym i że to całkiem do mnie podobne - nie kradzież, tylko dziwne związki z przedmiotami- nie pozwoliła mi tego dnia zasnąć) mar

      Usuń
    5. historię najstraszniejszą o tym jak nieomal przez łyżeczki zostałam doprowadzona do zguby szepnę Ci kiedyś na ucho, bo to opowieść z wątkami kryminalnymi i międzynarodowymi...

      a tu opowiem Ci jak w wieku lat czterech zostałam okrzyknięta "łyżeczkową hieną"
      bo lat mając cztery, głosem pełnym czułości, powiedziałam do mamusi mej:
      "mamo, a czy jak już umrzesz, to będę mogła wziąć sobie twoje łyżeczki, te srebrne, w kwiatki?"

      myślę, że łyżeczki mają kosmiczną energię, która przyciąga wybranych :))

      Usuń