Kiedy wieje wiatr tak bezczelnie pachnący kuszący wiosną nie mogę się powstrzymać przed zdjęciem czapki. Zdejmuję ją i pozwalam by wszystko działo się samo- wiatr czochra i mierzwi mi moje włosy, a przy okazji także myśli. I kiedy on tak dmie i hula po mojej głowie, nagle zaczynam czuć nadzieję, a nawet wiarę w to, że wszystko zakwitnie jeszcze raz. Nawet ja ;)...
Dziś rano, kiedy jeszcze leżałam w łóżku, a sen delikatnie gładził mnie po płatku ucha, ogarnęła mnie myśl bezwstydna i dzika. Pomyślałam sobie, że za 3 godziny chciałabym jechać aleją wysadzaną drzewami i żeby był czerwiec i żeby nad moją głową przetaczała się burza i żeby rzęsisty deszcz zmoczył mnie od stóp do głów, żeby nie oszczędził żadnego skrawka mojej skóry i żadnej...
Odczuwam palącą potrzebę zanurzenia bosych stóp w czerwcowej, ciepłej kałuży utworzonej przez burzę. Jednak jak wiadomo "chcieć" i "móc" to nie tylko dwa różne słowa, ale to także dwa, czasami zupełnie, odmienne stany. Dlatego zmuszona zimową datą w kalendarzu zanurzę dziś moje bosy stopy nie w czerwcowej kałuży, a w misce z gorącą wodą. By to pluskanie się w misce miało charakter bardziej...